Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był
człowiekiem
poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed
nim w Watykanie tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać
żegnając się z NIM...
Jak się czuje piesek?
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć
polskiego, więc
sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak
pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem
Świętym,
coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak
się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau,
hau".
Jan Paweł - Pawłowi
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec
zebranym na mszy tak spodobały
się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że
przerwali mu i zaczęli
bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu,
przerywając
przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego
Pawła".
To tylko wasza konstytucja
W ostatnim dniu pielgrzymki do
Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
lotnisku generał Jaruzelski
poskarżył się Papieżowi, że ten w swych
homiliach niezwykle surowo
potraktował reżim komunistyczny.
- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej
własnej konstytucji - odparł
łagodnie Papież.
Nie szumcie siostry nam
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane
zakonnice
stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te
siostry,
które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
Niech żyje łupież...
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie
'Niech żyje papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech
żyje łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".
Ech, popapieżyć
Ojciec
Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
- Poczekaj chwilę na mnie,
muszę trochę popapieżyć.
Papież nie da sobą kręcić
Podczas drugiej
pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły się przed domem
arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się
ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie
Ojciec Święty powiedział:
"Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a
teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".
Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na
krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych -
brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii
buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić
ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz
papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i
z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi
Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
ceremoniarzu:
"Ten to ma dech!".
Czy Wyborcza wybiera Papieża
Reporter "Gazety Wyborczej" podczas
pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy
stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła
parafialnego w rodzinnych Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od
polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
"A Pan gdzie pracuje?" - zapytał
dociekliwie Jan Paweł II
I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał
sobie, że do Papieża doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o
Kościele.
Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie
Wyborczej".
Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z
charakterystycznym dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".
Nie mądrz się, lecz módl
Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał
kiedyś Papieża, czy
dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000
spotkanie przedstawicieli trzech wielkich religii:
- Czy na Górze Synaj
pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał zakonnik
- Ty się
nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty
Czy protestanci
wstaną wcześniej
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden
z dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu
poświęcił na rozmowy z protestantami.
"W Moguncji mogę wstać o dwie godziny
wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" -
opowiedział Papież
Niesforny Papież
Jak wiadomo podczas wizyty w
1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z tego powodu odwołano jego wizytę
w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto
było jedynym miejscem na trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził.
Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a
zebranemu pół milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża".
Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z tłumem:
-
Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymam.
Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać - przyjeżdzo
-
Nic nie szkodzi - odparli wierni.
- No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to
jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.
Ja w tym wieku byłem Papieżem
W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca
Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał:
"To ile ojciec ma właściwie lat?".
- "Sześćdziesiąt trzy" - odparł
benedyktyn.
- O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł
II.
- Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj
wybuchnęli śmiechem.
Kurczę jest tańsze
Ksiądz Mieczysław Maliński,
przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie
posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do stołu papieżowi
przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka.
Ksiądz Mieczysław zapytał:
"Dlaczego?"
- Dostałeś kurczę, bo kurczę jest
tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.
Kluger za Papieża?
W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II
spotkał się w "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i
Stanisławem Jurą.
- Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w
Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
- Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu
pojutrze.
Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
-
Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
Klugera w zastępstwie?
Znowu te ptopty
W jednym z polskich miast,
gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II miał powiedzieć z
dezaprobatą: "Znowu te ptopty".
Był też nauczycielem
Była sesja
zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po
dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem,
który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż
w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto
z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo,
nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi
od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy:
- Stary, ty też na egzamin?
- Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego
szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad
spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie
uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z
zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem
popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
- Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę
cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z
pewnością obleję!
- Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz
mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
- Bo wiesz, panuje
powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale
gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą
przyjemnością.
- Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor.
- Co
ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
- Daj
indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia
koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na
wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym
wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że
bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...
Komu lektykę
Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
- Co ja
zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsca
zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to
sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich
biskupów).
Siostrzyczka Tomcia Paluszka
W czasie jednej z ceremonii
na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż barier, zauważa małą
dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad barierą, a on bierze
ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I
tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez
gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje
się jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka.
Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd
można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z
papieskich rąk.
Tylko nie mówicie Papieżowi!
Kiedy Papież przebaczył
swojemu zamachowcy - All Agcy - do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak,
twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard
rzucił z pośpiechem:
"Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze
każe nam się za nich modlić!".
Biskup i Góral
W czasie jednej z
wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który - widząc wędrowca
utrudzonego i zakurzonego zapytał go, kim jest.
- Biskupem! - odpowiedział
zziajany Karol
- Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! wzruszył
ramionami góral.
Najprzystojniejszy kardynał
Kiedyś, podczas
wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia gaździna pomyliła
przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go
"najdostojniejszym", powiedziała
"Witojcie nom najpsystojniezy księze kardynale".
On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym
jest".
A co, nie wolno mi?
Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że
29 maja 1967 roku arcybiskup
Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon
Knabit, benedyktyn z Tyńca,
znany obecnie z prowadzenia programów
telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na
jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony
kardynał zrobił dokładnie to samo.
"Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał
zmieszany i zażenowany benedyktyn.
"A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym
uśmiechem przyszły papież.
Wierszyki na różne okazje
Podczas wypraw
turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem", często układał
wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował
taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można
wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej
nauczycielce, podarował notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz
dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu
kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
zmęczona, dotarła na biwak o
zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą sytuację spointował
rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy
latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i
kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze
urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa,
ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się
dąsa".
Nie ma chrztu bez wody
15 maja 1977 roku, po wielu
trudnościach i po wieloletnich oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła,
odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej
Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz
komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy
osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego
deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami:
"Konsekracja, to
jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda".
Czy jest tu biskup?
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do
pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i
zakrzyknął: "Czy jest tu biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi.
Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy
ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie
ma go tutaj". Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego
Biskupa i szukał go, by mu ją oddać.
Papież to nie mistrz olimpijski
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież
nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia
gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś podest?" - nie
dawali za wygraną "watykańczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem
olimpijskim!" - oznajmi stanowczo Jan Paweł II
Górale obronią
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października
1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie
przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach,
podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi
macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek
Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my
przyjdziemy i was bydziemy bronić!".
W momencie kiedy przygotowaliśmy
ten tekst papież jeszcze żył... Tym bardziej teraz pamiętajmy nie tylko o tym,
że odszedł, ale o tym, jak wielkim człowiekiem był przez te wszystkie lata,
szczególnie dla nas Polaków. Nie tylko był człowiekiem wielkim, dobrym,
otwartym, ale zawsze też potrafił w tym co nas otacza znaleźć coś przekornego,
coś figlarnego, coś co ma w sobie to drugie znaczenie... Teraz jest na drugiej
stronie życia i jestem przekonany, że chce abyśmy w naszym smutku też o tym
pamiętali...